„Witam na stronach Gry o Tron, powieści graficznej opartej na mojej książce pod tym samym tytułem”. Tymi słowami George R.R. Martin zaprasza czytelników do zagłębienia się w historię wielkich rodów Westeros, tym razem w formie komiksu. Są cycki.

W swojej przedmowie, George Martin wspomina swoje korzenie zapuszczone w środowisku fanów komiksu. Zaczęło się od kolekcjonowania tytułów, pisania listów do gazet i nawiązywania kontaktów z innymi fanami. Listy i historie do fanzinów, były początkiem drogi, która zaprowadziła George’a, jak sam mówi : „no cóż, do tego, czym i kim jestem dzisiaj”. Jak widać komiks był i jest autorowi bliski. W przedmowie dowiadujemy się również o tym, że komiks nie jest związany z serialem telewizyjnym. Jest za to osobną adaptacją martinowej sagi. Komiks jak to komis – w swojej formie znacząco różni się i od książki i od serialu, w którym musiano zastosować inne rozwiązania fabularne tak aby był zjadliwy dla telewidzów. Podobnie sprawa ma się z trzymaną właśnie przeze mnie powieścią graficzną.

Na razie wydano tylko dwa tomy komiksu Gra o Tron

„Jeśli o mnie chodzi, uwielbiam wersję telewizyjną i kocham komiksową…[…] To jest mój świat, moje postaci i wciąż też moja historia, tyle że opowiedziana w inny sposób, z wykorzystaniem innych narzędzi, by mogła się nią cieszyć inna widownia.” George R.R. Martin

Ja, w przeciwieństwie do Martina, niezbyt przepadam za wersją serialową. Wolę dowiadywać się o spojlerach od znajomych niż nudzić się podczas oglądania. Serio, serio. Tym bardziej z ciekawości sięgnęłam po komiks, bo a nuż bardziej przypadnie mi do gustu historia opowiedziana w ten sposób. I dobrze zrobiłam.

Za kreskę w komiksie odpowiada Tommy Patterson. Spełnił on wymagania, które twórcy komiksu postawili rysownikom, a poza tym wyróżniał się na tyle, że dostał tę robotę. Za malowanie i dobór kolorów jest odpowiedzialny Ivan Nunes, a za typografię Marshall Dillon. O kresce można powiedzieć, że jest tak twarda jak postacie żyjące w świecie Westeros. Na pewno nie każdemu przypadnie do gustu, jednak im dalej w komiksowe kratki tym bardziej nabieramy pewności, że pasuje idealnie. Wyróżniają się emocje postaci, czasem przerysowane, co ukazuje jak bardzo wydarzenia mające miejsce odbijają się na bohaterach. Niektóre postacie są „odmłodzone” w stosunku do bohaterów serialu (co widać szczególnie w przypadku Catelyn i Cersei), co akurat w ogóle nie przeszkadza.

gra-o-tron-tyrion-lannister

Czasem rysunek jest bardzo dynamiczny, czasem raczymy się spokojnymi krajobrazami i przyjemnymi kolorami (spodobała mi się wizja Orlej Skały, czyli Eyrie). Nie znalazłam również niedbałych czy zrobionych na odwal się obrazków, są one za to szczegółowe i dopracowane. Niestety postacie są do siebie bardzo podobne, co na początku może męczyć. Widać również, że rysownik miał problem z oddaniem wieku postaci, zwłaszcza jeżeli chodzi o kobiety. Cersei i Sansa wyglądają tutaj na rówieśniczki, a Daenerys wygląda na bardzo rozwiniętą jak na trzynastolatkę (a mamy tutaj okazję zobaczyć ją w całej okazałości).

Jedynym mankamentem jest brak wyróżnienia miejsca poszczególnych akcji. W jednej scenie jesteśmy w zamku Winterfell, a odwracając kolejną stronę znajdujemy się w Przystani bez żadnego ostrzeżenia. Przydałby się chociażby napis np. „Tymczasem w Królewskiej Przystani”. Gdzieniegdzie lekturę przerywają duże na całą stronę arty, co akurat cieszy.

Tymczasem na Murze
Za adaptacją fabularną, dialogami i planowaniem każdej strony komiksu stoi Daniel Abraham. Na kartach komiksu znajdujemy narrację trzecioosobową, która wprowadza nas w temat lub opisuje myśli bohaterów. Narracji tego typu jest całkiem sporo i bardzo dobrze, bo prowadzi czytelnika gładko przez opowieść. W komiksie znajdziemy wiele scen, które nie miały miejsca w serialu. Wiadomo, że scenarzyści serialu wymyślili pewne rzeczy, które nie miały miejsca w książce. W komiksie niektórym sprawom poświęcono więcej uwagi, jak dla mnie na plus dla fabuły. Muszę również powiedzieć, że komiksu nie czyta się w szybkim tempie, nie połyka się historii tak szybko jak np. komiksów z Batmanem. Pewnie jest to zasługa rozbudowanej fabuły Gry o Tron i jej wielowątkowości, z którą mierzy się komiks.

gra-o-tron-komiks

„Saga. Serial. Komiks. Trzy różne media, każde ze swoimi mocnymi i słabszymi stronami, ograniczeniami i zaletami… lecz koniec końców, wszystkie opowiadają tę samą historię.” George R.R. Martin

Komiks polecam osobom, które tak jak ja nie przepadają za serialem. Komiks posługuje się zupełnie innymi technikami prowadzenia powieści, niż serial czy książka, dlatego też jego docelowymi odbiorcami jest zazwyczaj inna grupa. Więc jeżeli nie przypadła Ci do gustu powieść lub serial, a jesteś fanem komiksów, nie skreślaj tej pozycji. W historii Westeros drzemie ogromny potencjał, który można przenieść na wiele form. I mimo, iż każde boryka się z innymi problemami oraz oczywiście posiada wady, to warto pamiętać, że ta sama historia opowiedziana w inny sposób, może spotkać się z zupełnie innym odbiorem. Powieść graficzną polecam również fanom samej sagi, gdyż dla nich jest to wręcz obowiązkowa pozycja. Niestety nie mamy żadnych wieści, na temat polskiego wydania trzeciej części komiksu.

Adaptacja Daniel Abraham
Rysunki Tommy Patterson
Kolory Ivan Nunes
Projekt okładki Charles Brock
Przekład Michał Jakuszewski
Wydawnictwo Amber 2012 (tom 1) i 2013 (tom 2)
Cena 49,80zł (tom 1) i 59,80zł (tom 2)