sahara-505521_1280 (2)

Rok 2015 jest ważną rocznicą dla wszystkich fanów fantastyki. Równo 50 lat temu wydane zostało dzieło, które do dziś uznawane jest za filar tego gatunku literatury. 50 lat temu Frank Herbert wprowadził czytelników w świat pustynnej planety będącej osią galaktycznego sporu dwóch potężnych rodów. Wydawałoby się, że piasek, kryjące się pod nim potwory i nieludzkie warunki do życia nie powinny być powodem do rozdzierania szat przez ludzkość. Jednak skrajnie nieprzyjazna planeta Arrakis ma znacznie więcej tajemnic do zaoferowania, niż to się wydaje na pierwszy rzut oka. Na tyle dużo, że może stać się motywem przewodnim całej książkowej sagi, kilku filmów, gier komputerowych a nawet tematem piosenek rockowych. Witajcie na Diunie.

Diuna nie była debiutem Franka Herberta. Wcześniej, w 1956 roku, pisarz wydał powieść Dragon In The Sea (nie licząc pojedynczych opowiadań publikowanych w czasopismach m.in. w Esquire Astounding Science Fiction). Jednak już w tym dziele dało się znaleźć wątki, które zostaną rozwinięte w Diunie takie jak konflikt polityczny, ekologia czy też religia (tytuł został zaczerpnięty z Apokalipsy Św. Jana). Zgodnie z założeniami autora, następna powieść „miała tłumaczyć mit mesjasza, tworzyć inną wizję zamieszkanej planety jako maszyny energetycznej, zgłębiać przenikanie się polityki i ekonomii – i wreszcie – miała to być opowieść badająca możliwość absolutnych przepowiedni i ich pułapek”.

ŚWIĘTA WOJNA

Herbert,Frank

Frank Herbert (1920 – 1985)

W dalekiej przyszłości władzę nad ludzkością w galaktyce sprawuje cesarz Padyszach Shaddam IV. Pomimo rozwoju cywilizacyjnego posiadanie bardziej zaawansowanej technologii jest zabronione. W wyniku tej polityki i jednoczesnej potrzeby dostosowania się do warunków podróży galaktycznych ludzkość zaczyna wykształcać specjalne mentalne zdolności, za pomocą których jest w stanie funkcjonować w galaktycznym ładzie. Aby jednak móc korzystać z tych umiejętności potrzebna jest do tego specjalna substancja – melanż (określany w książce „przyprawą” lub też „narkotykiem”). Problem w tym, iż melanż dostępny jest tylko na jednej planecie w znanym wszechświecie – Arrakis, tytułowej Diunie. Nie trzeba chyba dodawać, że ten kto kontroluje Arrakis ma zarazem gigantyczny wpływ na rozwój ludzkości.

Sporna planeta zostaje oddana w lenno rodowi Atrydów z planety Kaladan, jednak prawo do Arrakis rości też sobie wrogi Atrydom ród brutalnych Harkonnenów. Głowa rodu Baron Vladimir Harkonenn, wraz z siłami imperialnymi, knuje spisek przeciwko Księciu Leto Atrydzie i jego rodzinie – żonie Lady Jessice i synowi Paulowi, który jest głównym bohaterem powieści. Konflikt wisi w powietrzu. Jednocześnie najwięksi gracze w galaktyce nie dostrzegają, że mieszkańcom planety – tajemniczym nomadom Fremenom – nie jest obojętne to, kto będzie władać ich ziemią.

NIE MA JUTRA

Sama Arrakis w praktyce nie nadaje się do życia dla ludzi. To jedna wielka jałowa pustynia. Jej obraz najlepiej jest opisany w dodatkach do Diuny: „Powierzchnia piasku często osiągała temperaturę od 344 do 350 stopni (skali absolutnej), ale trzydzieści centymetrów pod powierzchnią mogła być niższa o 55 stopni, a trzydzieści centymetrów ponad nią  – o 25 stopni. (…) Piach na Arrakis był w większości produktem procesów trawiennych piaskali; pył (wszechobecny problem) powstawał w efekcie nieustannych ruchów powierzchniowych piasku. Grube ziarna znajdowały się na zawietrznej stronie wydm; strona nawietrzna była gładka i zbita. Stare wydmy były żółte (utlenione), młode miały barwę macierzystej skały, najczęściej szarą.” Jak by nie wystarczył sam zabójczy klimat to samo poruszanie się po obszarze pustyni również było niebezpieczne.

Poza Fremenami planetę zamieszkują pustynne Czerwie – ogromne potwory, które pożerają niedoświadczonych podróżników, kiedy tylko wyczują ich tupot stóp na powierzchni. Wbrew pozorom istoty te są nie tylko bezmózgimi drapieżnikami, stanowią znacznie ważniejszą rolę w fabule Diuny. Tutaj zdradzę tylko, że są pewnym ucieleśnieniem matki natury – zagrożone uśmiercą wroga, oswojone – mogą pomóc w przeżyciu i w dotrwaniu do kolejnego dnia. Czytelnik im bardziej zagłębia się w fabułę tym bardziej dostrzega, że jałowa planeta stanowi pewną całość, a jej wszystkie elementy nawzajem się uzupełniają. W tym miejscu warto przytoczyć jeszcze jeden cytat z dodatków:

Ekologiczni ignoranci nie rozumieją, że ekosystemy są właśnie systemami (…)! System zaś znajduje się w stanie płynnej równowagi, którą zniszczyć może zakłócenie w jednej niszy. W systemie ład przepływa pomiędzy jego poszczególnymi punktami, a jeśli coś ten przepływ zaczopuje, ład ginie. Niedoświadczone oczy ów rozpad dostrzegają często dopiero wtedy, gdy już jest za późno. To właśnie dlatego najdonioślejszą funkcją ekologii jest pojmowanie konsekwencji„.

PRZYJDŹ KRÓLESTWO TWOJE

Poza wątkami naukowymi i politycznymi równie ważne w dziele Herberta są wątki religijne. Skupiają się one głównie wokół głównego bohatera Paula Atrydy. Na początku dostrzega wizje przyszłości w swoich snach. W momencie przyjazdu na Arrakis już dobrze rozpoznaje miejsce, w którym przyjdzie rządzić jego rodzinie, chociaż wcześniej tam osobiście nie był. Nie jest również zrządzeniem losu, iż w tym samym czasie lud pustyni – Fremeni czekają na swojego mesjasza – mitycznego Muad’Diba, który początkowo miałby pomóc w walce ze znienawidzonymi Harkonnenami, ale w dalszej perspektywie – doprowadzić do podboju całej galaktyki, co jak pamiętamy nie jest trudne jeśli kontroluje się Arrakis. Zarazem należy pamiętać jak duży wpływ na ludzką psychikę ma „przyprawa nad przyprawami”. Sam autor zdaje się to czytelnikowi sugerować: „Muad’Dib twierdził, że to melanż jest kluczem do jego proroczych zdolności (…)”. W samej historii ludzkości mistycyzm nieraz szedł w jednej parze z odurzeniem narkotykami…

NA PUSTYNI MEGO ŻYCIA…

Diuna początkowo była publikowana w odcinkach w czasopiśmie Analog Science Fact And Fiction. W tym czasie autor ze swoim maszynopisem odbijał się od drzwi kolejnych wydawców aż ostatecznie jego powieść została wydana jako całość w 1965 roku przez Chilton Books, wydawcę bardziej znanemu do tej pory z drukowania… podręczników do napraw samochodów. Okazało się, że mechanicy mieli znacznie lepszego nosa od znawców, którzy odprawili Herberta z kwitkiem – jeszcze w tym samym roku powieść została uhonorowana nagrodą Nebula, a w 1966 roku zdobyła Nagrodę Hugo, czyli dwie najważniejsze amerykańskie nagrody dla literatury Science Fiction (wyobraźcie sobie film który wygrywa jednocześnie Oskary i Cannes). Czytelnicy docenili przede wszystkim szczegółowość świata stworzonego przez Herberta i pełen wachlarz tematów poczynając od nauk ścisłych do głębokich filozoficznych rozważaniach. Autor 2001: Odysei kosmicznej Arthur C. Clarke ujął to w ten sposób:

„Diuna jest jedyną w swoim rodzaju powieścią prezentującą złożoność i bogactwo wykreowanego świata. Nie znam niczego co można by do niej porównać, z wyjątkiem Władcy Pierścieni”.

Ale nie tylko znawcom fantastyki powieść przypadła do gustu – do dziś sprzedano ją na świecie w ponad 20 milionach egzemplarzy, a był to przecież dopiero początek całej pustynnej sagi.

Przyjęcie było tak dobre, że uniwersum Diuny zaczęło oddziaływać na inne dziedziny kultury. Już w 1972 roku producent Arthur P. Jacobs wykupił prawa autorskie do realizacji filmu na bazie powieści, jednak jego śmierć opóźniła plany wydawnicze. Potem nastąpił okres licznych perturbacji, ale i niesamowitych pomysłów dotyczących kolejno: obsady  (cesarza miałby zagrać sam Salvador Dali!), muzyki (tu mieli być Pink Floyd, ale im akurat rzadko wychodziła współpraca z reżyserami) i wizualizacji (a tu – H.R. Giger i Jean Moebius Girard). Za stanowiskiem reżysera przewinął się m.in. Ridley Scott (wówczas świeżo po sukcesie Obcego), ale podobno wymiękł jak zobaczył  długaśny scenariusz.

Ostatecznie za kamerą usiadł David Lynch, autor m.in. Miasteczka Twin Peaks czy Mulholland Drive. Efekt okazał się co najmniej kontrowersyjny. Jeśli ktoś nie czytał książki to film będzie dla niego jednym wielkim bałaganem. Głównie z tego powodu przyjęcie krytyki miał raczej chłodne. Wyraźnie było widać, że pomysł, który świetnie sprawdził się na kartkach książki niekoniecznie musi być równie genialny w przełożeniu na kliszę filmową. Obok filmu Lyncha zrealizowane zostały mniej znane, ale już bardziej „poukładane” miniseriale telewizyjne.

DuneGroot

Kadr z filmowej adaptacji Davida Lyncha z 1984 roku. Na pierwszym planie – Kyle MacLachlan w roli Paula Atrydy

Literatura Franka Herberta odcisnęła też swoje piętno w świecie muzyki choć i tu było pod górkę… Fanem Diuny był m.in. Steve Harris – lider brytyjskiej legendy heavy metalu Iron Maiden, który chciał wykorzystać fragment książki w swojej kompozycji To Tame a Land zamykającej płytę Piece of Mind, jednak okazało się, że Frank Herbert niespecjalnie gustował w ciężkim rocku i odmówił zgody na udostępnienie praw autorskich. „Frank Herbert odmawia, ponieważ nie lubi zespołów rockowych, a w szczególności zespołów takich jak Iron Maiden” brzmiało oficjalne oświadczenie rzecznika pisarza. Dla autora piosenki było to duże rozczarowanie, ale nerwy puściły w szczególności wokaliście Bruce’owi Dickinsonowi:

Pan Herbert okazał się fiutem. Nie zadał sobie nawet trudu posłuchania utworu, ani nawet przeczytania tekstu”.

Diuna inspirowała też takich artystów jak Klaus Schulze, Blind Guardian czy 30 Seconds to Mars.

Okładka gry Dune II

Okładka gry Dune II (1993, Westwood)

Jednak medium, które chyba najbardziej, obok literatury, zrewolucjonizowała pustynna epopeja okazały się gry komputerowe. W szczególności pionierska okazała się gra z 1993 roku – Dune II (z dwoma różnymi podtytułami: na PC – Building Of a Dynasty i na konsolę Mega Drive – Battle for Arrakis, 1993 Westwood). Powyższy tytuł jest uważany za protoplastę gatunku RTS (strategii czasu rzeczywistego) i  to na rok przed pierwszą częścią kultowego Warcrafta. Gracz miał do wyboru trzy armie toczące wojnę o Arrakis: Atrydów, Harkonnenów i Ordosów,  z których każda różniła się parametrami, jednostkami i strategią. Jak na 1993 rok była to rewolucja ponieważ do tej pory walka w grach strategicznych była rozgrywana przede wszystkim w turach. Poza Dune II warto sięgnąć po takie tytuły jak Emperor: Battle For Dune (2001, Westwood) czy pierwszą część  – przygodówkę Dune (1992, Cryo).

 BÓL I SMUTEK

Po pierwszym sukcesie Frank Herbert podjął się napisania kolejnych części. Były to kolejno: Dune Messaiah (1969, wydanie polskie Mesjasz Diuny, 1992), Children of the Dune (1976, wydanie polskie Dzieci Diuny, 1992), God Emperor of Dune (1981, wydanie polskie Bóg Imperator Diuny, 1992), Heretics of Dune (1983, wydanie polskie Heretycy Diuny, 1993) i Chapterhause: Dune (1985, wydanie polskie Diuna: Kapitularz, 1993). Opisywana w tym artykule pierwsza część ukazała się w Kraju nad Wisłą w 1985 roku nakładem Państwowego Wydawnictwa Iskry (w przekładzie Marka Marszała). Cytaty z książki zawarte w artykule pochodzą z wydania Zysk i S-ka (w przekładzie Ładysława Jerzyńskiego), w pięknej, grubej oprawie (o aparycji Biblii) zmieściły się Diuna, Mesjasz Diuny, dodatki, słowniczek pojęć (jest ich dużo) i mapa Arrakis. Czytelnikowi zaczynającego przygodę z twórczością Franka Herberta polecam właśnie ten zestaw na początek.

Saga została przerwana z powodu śmierci Franka Herberta w 1985 roku. Autor pozostawił też jednak po sobie dużo zapisanych pomysłów będących zalążkami kolejnych części serii. Dzieło ojca kontynuuje obecnie jego syn Brian Herbert tworzący nowe powieści cyklu. Pomimo upływu 50 lat od wydania powieść Herberta fascynuje do dzisiaj, a pewnie i kolejne pokolenia fanów fantastyki będą ją odświeżać. Sam byłem zaskoczony, że czytając po raz kolejny Diunę zauważyłem jak wiele rzeczy umknęło mi poprzednim razem i ile jeszcze mam do odkrycia w bogatym świecie jałowej zdawałoby się planety.

Tytuł i kolejne podtytuły pochodzą z tekstu piosenki zespołu Blind Guardian – Traveler in Time