Przez trzy dni po uliczkach Torunia szwendały się fantastyczne postaci, piraci i randomowe osoby z plakietkami. To na nich wszystkich skupiona była uwaga mieszkańców i turystów miasta, zwłaszcza w sobotnie przedpołudnie podczas parady StarForce i innych cosplayowych uczestników. W tym całym zgiełku byliśmy i my, jak zwykle rozdarci między ciekawymi punktami programu 🙂

A propos programu, musimy przyznać, że na serio czasem mieliśmy ciężki orzech do zgryzienia co wybrać. Za to nie możemy narzekać na brak nudy, gdyż ciągle przemieszczaliśmy się z jednej sali do drugiej. Dobrze zapamiętamy prelekcję prowadzoną przez Grzegorza „Lindala” Laskowskiego z boardtobewild.pl na temat tytułów, opisów i okładek gier planszowych. Co prawda na sali nie pojawiły się tłumy, ale paradoksalnie sprawiło to, że powstała kameralna atmosfera, były żarciki i geekowskie rozmowy.

Warto przytoczyć również prelekcję o tytule „Kiedy wzrok płata figle – pokazy z fizyki i chemii”. Prowadzący, Bartosz „Bauer” Pałucki, fantastycznie wprowadził publiczność w arkana czarnej magii, jaką dla wielu jest chemia i fizyka. Było trochę ognia, trochę dymu i dużo oparów azotu. Szkoda, że tak nie wyglądały lekcje w szkole.

Głośnym wydarzeniem była parada – przemarsz z Rynku Nowomiejskiego do budynku Centrum Sztuki Współczesnej. Parada była organizowana w ramach Star Force, Zlotu Miłośników Gwiezdnych Wojen. I nie dziwota, że na przedzie parady szedł nie kto inny jak Darth Vader, we własnej ciemnej osobie. Za nim dumnie kroczyli Sithowie, Jedi i inni, będący po różnych stronach mocy. Paradzie akompaniowała orkiestra, a tylną straż trzymali cosplayerzy w strojach niezwiązanych z uniwersum Gwiezdnych Wojen.

W budynku CSW odbywała się w sobotę i w niedzielę wystawa poświęcona Gwiezdnym Wojnom. Można było zobaczyć gadżety i rekwizyty związane z sagą, strzelić sobie fotkę z Jabbą czy zbudować swój kosmiczny statek z Lego (opcja raczej dla dzieci). Atrakcji było o wiele więcej, dlatego poświęciliśmy wydarzeniu cały osobny wpis. Znajdziecie go tutaj wraz z galerią.

Sobotni wieczór spędziliśmy na konkursie Cosplay. Niestety nie uczestniczyliśmy w poprzednich edycjach konwentu, dlatego nie mamy porównania dla tegorocznych występów. Cosplay prowadziła jak zwykle zabawna i ironiczna Ewa Dan Cousland. Sam konkurs wygrała uczestniczka w stroju Ciri. Pozostałe nagrody zgarnął Wiedźmiń, Baymax i Yuna.

Sporo czasu spędziliśmy również w konwentowym games roomie, w którym to mieliśmy okazję pograć w różne planszówkowe nowości. Gier było bardzo dużo, dzięki czemu każdy mógł bez problemu znaleźć coś dla siebie. Zwłaszcza, że wypożyczalnia czynna była całą dobę.

W Centrum Sztuki Współczesnej, poza wspomnianą już wystawą, znajdowały się również sklepiki, gdzie można było zaopatrzyć się w gry, książki, koszulki oraz inne akcesoria. Niestety wybrano do tego celu nieco za małe pomieszczenie, w związku z czym, momentami robiło się naprawdę ciasno, a czasem robiły się i zatory. Nam na szczęście udało się kupić co chcieliśmy, więc ruszyliśmy zwiedzać okolicę.

Tutaj trzeba przyznać, że Copernicon jest idealnie umiejscowiony. Zarówno Collegium Minus jak i Maius, znajdują się zaraz przy Rynku Staromiejskim, a ten pełen jest restauracji, pubów i sklepów, w których głodni i spragnieni konwentowicze mogli spędzić czas pomiędzy prelekcjami.

Zdecydowanie popieramy udostępnienie sklepików również ludziom bez akredytacji. Pomysł ten z pewnością popierają również sami sprzedawcy, którzy mogli liczyć na większa frekwencję. Chociaż tak po prawdzie, Gżdacze byli momentami na tyle rozkojarzeni, że wszędzie dało się wejść bez identyfikatora. Okazało się, że frekwencja była w sam raz, gdyż momentami korytarze osiągały swoje limity. Jeżeli na konwencie pojawiłoby się kolejne 500 osób, bardzo możliwe, iż nie na wszystkie prelekcje udało by się wejść, do wypożyczalni stałoby się w kolejkach, a tłok na korytarzach, zostałby stałym elementem konwentu. W tym roku tak nie było i choć życzymy Coperniconowi jak najlepiej, mamy nadzieję, że wspomniane utrudnienia nigdy się na nim nie pojawią:)

 Galeria zdjęć