warcraft

Seria Warcraft to jeden z najważniejszych tytułów w gatunku gier MMORPG, a zarazem żelazna klasyka gier RTS. Ta klasyczna seria Blizzarda wśród gier na PC zdołała sobie wyrobić markę porównywalną z tą jaką Warhammer ma w lidze figurkowych strategii. Dzięki wysokiemu poziomowi grywalności, bajecznej grafice, pokręconej fabule, a przede wszystkim rozbudowanemu uniwersum świata Azeroth, seria doczekała się modów, dodatków i sześciu książek . Pod koniec lat 90. planowana też była gra przygodowa „Warcraft Adventures” i chociaż nigdy nie została ukończona [1] to sam zamiar przedstawienia graczom szerszej perspektywy tła fabularnego świadczy o potencjale tego uniwersum. Nie dziwi więc fakt, iż doczekaliśmy się filmu, nakręconego przez Duncana Jonesa (syna Davida Bowie) – Warcraft: Początek. Czy warto było czekać na ten film?

Zanim odpowiem na powyższe pytanie czytelnikom nieobeznanym ze światem Warcrafta należy się parę słów wstępu. Miejsce akcji toczy się w fantastycznym świecie Azeroth. Pierwsze dwie części gry strategicznej – Warcraft: Orcs and Humans (Blizzard, 1994) i Warcraft II: Tides Of Darkness (Blizzard, 1996) obracają się wokół konfliktu między ludźmi (które z czasem zostaje przekształcone w Sojusz ludzi, elfów, krasnoludów i gnomów), a przerażającą Hordą zielonoskórych orków – najeźdźców z innego świata – Draenoru. Fabuła z czasem zaczyna się coraz bardziej komplikować – w trakcie rozgrywki gracz poznaje wewnętrzne spiski, sojusze i zdrady w różnych konfiguracjach. Wszystko gmatwa się jeszcze bardziej w trzeciej części gry – Warcraft III: Reign of Chaos gdzie dołączają nowe strony konfliktu – nieumarli, nocne elfy ale też i znacznie potężniejsze siły pociągające za sznurki głównych bohaterów. W mojej ocenie to właśnie jeden z najmocniejszych punktów całej serii – fabuła. Gry strategiczne przed Warcraftem kojarzyły się raczej z prowadzeniem armii, ewentualnego zebrania surowców, wybudowaniem bazy i zniszczeniem armii wroga. Tymczasem w Warcrafta (podobnie jak w serię Heroes of Might & Magic) grało się tak jakby czytało się dobrą książkę fantasy z charyzmatycznymi bohaterami i zakręconymi wątkami pobocznymi.

Trochę się rozpisałem na samym wstępie, ale sami już pewnie zauważyliście dylemat przed którym musieli stanąć twórcy Warcraft: Początek: Jak nakręcić film z tak bogatym inwentarzem aby polubili go zarówno zatwardziali fani serii na równi z tymi którzy nigdy o Warcrafcie nie słyszeli.  Czy to się udało? Cóż, nie do końca.

Warcraft - seria

Najważniejsze pozycje z katalogu serii Warcraft

Widz nie zaznajomiony z serią już na samym początku filmu zostanie zaatakowany sporą ilością imion, wątków czy też nazw geograficznych. Akcja zaczyna się od inwazji Hordy na Azeroth dokonanej za pomocą Czarnego Portalu. Oznacza to, że akcja od samego początku rusza z kopyta atakując sporą ilością różnych wątków i dopiero gdzieś w 1/3 filmu się uspokaja. Dla fana serii – bomba. Super jest zobaczyć na wielkim ekranie Durotana, Orgrima Doomhammera czy Gul’Dana – w świecie gry to kultowe postacie mające bezpośredni wpływ na bieg historii. Natomiast dla kogoś kto nie miał styczności z tym uniwersum będzie to jeden wielki galimatias w którym ciężko się połapać co się dzieje. Dlaczego się tego czepiam? Przypomnijcie sobie początek filmowej Drużyny Pierścienia Petera Jacksona – tam od samego początku najważniejsze fakty z historii Śródziemia zostały inteligentnie streszczone w pierwszych trzech minutach filmu przez co ktoś kto nigdy nie sięgnął po książki Tolkiena od razu wiedział o co chodzi.  W Warcraft: Początek tego nie ma co możne utrudnić odbiór wielu widzom. Druga sprawa (bardziej subiektywna, ale dość mocno działa mi na nerwy) – postać Durotana (w tej roli Tony Kebbel). Jako ojciecz19154595Q,Warcraft--Poczatek bohatera, który zjednoczył klany, poprowadził Hordę na zupełnie inny kontynent i to po to by dokopać władcom Płonącego Legionu w bitwie pod Górą Hyjal, w filmie Duncana Jonesa Durotan jest niesamowitym mięczakiem – jego oddział – pomimo zastawionej zasadzki – zostaje rozbity przez wojska Lothara, nieświadomie daje się podejść zasadzce Gul’Dana i ginie z nim w pojedynku fakt, że bohaterską śmiercią, która jednak okazuje się ostatecznie nie przynosić żadnego efektu. I tu dochodzimy do kolejnego problemu – fani, którzy czytali książki zapewne będą też skonsternowani okolicznościami śmierci Durotana i Draki. W książce Christie Golden „Władca Klanów” oboje zostają podstępnie zamordowani przez morderców nasłanych przez Gul’Dana i to raczej po wydarzeniach z drugiej części gry, a nie w trakcie pierwszej (nie jestem na sto procent pewien, ale fabuła filmu bardziej pokrywa się z Orcs And Humans niż z Tides Of Darkness). No i na koniec wątek Kirin-Tor. Darujcie szczerość, ale magowie ssali w grze, ssali w książkach, a w filmie zasysają wręcz z  niesamowitą mocą. Wątek z magicznym artefaktem ukrytym w Dalaran i tajemniczą postacią objaśniającą młodemu adeptowi rzeczy oczywiste jest tak niepotrzebny, że zastanawiam się czy to nie miał być jakiś dodatek w ramach bonusów na DVD bo w efekcie finalnym sprawia wrażenie czegoś doczepionego totalnie na siłę.

Po tej litanii narzekań powinienem wspomnieć o rzeczach, które mi się w filmie podobały. Do tej grupy na pewno zalicza się postać Gul’Dana. Szef Warlocków jest naprawdę przerażający i na kilometr zieje od niego diabelską aurą. W dodatku okazuje się całkiem skuteczny w eliminowaniu opozycji wewnątrz Hordy. Dokładnie takiego go sobie wyobrażałem podczas gry. Dodatkowy plus za fajnie pomyślany demoniczny wygląd tej postaci. Strach pomyśleć jak by wyglądał filmowy Ner’Zhul (jeszcze potężniejszy i bardziej złowieszczy orczy czarodziej) . No właśnie wygląd postaci. Z jednej strony – mamy zalew CGI, ale akurat w tym filmie mi to zupełnie nie przeszkadza. Jeśli widzieliście epickie filmy wprowadzające do trzeciej części gry Reign Of Chaos to musicie wiedzieć, że pod względem formy cały film jest mocno osadzony właśnie w tym stylu – to co jest bajkowe (rycerze, magia, lasy, miasta) wygląda bajkowo. Ale to co jest przerażające – wygląda przerażająco – orkowie, demony no i wojna sama w sobie. Nawet jak dziś odpalam stare części Warcrafta, które były przeznaczone na Windows 95/98 to do urzeka mnie wygląd jednostek, bohaterów, budynków, statków czy efektów magicznych. I to właśnie zostało przeniesione do filmu co jest, moim zdaniem, jego ogromną zaletą. No i najważniejsza rzecz – sceny batalistyczne. Powiem krótko – oglądanie nacierającej armii piechurów na bazę Hordy wgniata w fotel. Zobaczenie tego co było esencją PCtowego Warcrata na wielkim ekranie niesamowicie podnosi poziom adrenaliny. Wrócę jeszcze na chwilę do intra Reign of Chaos. Tam wzajemne natarcie obu armii Sojuszu i Hordy zostało przerwane wybudzeniem się ze snu Thralla przez co nagle cała adrenalina napompowana tym wprowadzeniem siada. Tutaj wyobraźcie sobie, że batalistyczna scena z intra nie została przerwana…

orcs and humans

Warcraft: Orcs & Humans – gra z 1994 roku, która dała początek całej sadze

Poza Durotanem i Gul’Danem wspomnieć jeszcze muszę o drugim bohaterze filmu – ludzkim dowódcy Lotharze. Postać grana przez Travisa Fimmela to całkiem porządne przedstawienie jednego z najważniejszych bohaterów gry. W drugiej części widzimy jego ostatnie chwile jako doświadczonego dowódcy z długą siwą brodą. W filmie jest na początku swej kariery wojskowej i z satysfakcją stwierdzam, że chyba taki właśnie byłby młody Lothar. Co innego prorok „David Guetta” Medivh (Ben Foster) – ta postać, w porównaniu z grami i książkami,  jest tak przerysowana, że bardziej aktorsko i ludzko wypadała w grach.

Reasumując. Jaki jest Warcraft: Początek? Jako fan perypetii bohaterów Azeroth z żalem stwierdzam, że nie tak dobry jak gra. Jako film daleko mu też do Władcy Pierścieni czy Gry o Tron. Jednak wbrew temu co napisałem na początku recenzji (odnośnie ilości wątków) w drugiej połowie film robi się bardziej przystępny dla przeciętnego widza i zamienia się w całkiem fajne przygodowe fantasy, które ogląda się całkiem miło. Po cichu liczę na to, że jeśli zostanie zrealizowana druga część to będzie znacznie lepsza bo dzieło Duncana Jonesa samo w sobie ma potencjał, a ci co twierdzą, że to „zły film” chyba nigdy nie widzieli złego filmu opartego na grze komputerowej (czytaj – cokolwiek nakręconego przez Uwe Bolla).

 

 

[1] Sporą część gameplaya można znaleźć na youtube: https://www.youtube.com/watch?v=mUNFrbpOSTE

Typ gry: Strategiczna gra czasu rzeczywistego RTS, MMORPG