Miejsce Mocy wiedźmin

Sam Geralt informuje Cię, gdzie jesteś: To Miejsce Mocy!

Od premiery minęły dwa miesiące i tyle właśnie rzeczywistego czasu zajęło mi pokonanie wszystkich potworów i zwiedzenie wszystkich krain. W trakcie rozgrywki kolejne patche usprawniały jedne aspekty, czasem psując inne. Gra jest zdecydowanie obszerna, jaka jest jednak faktyczna zawartość?

„Zabijam potwory”

Wiedźmin 3 Dziki Gon daje nam już na początku coś, czego trochę brakowało w dwóch poprzednich grach – poczucie, że jest się faktycznie wiedźminem.

Bohater pierwszych dwóch gier mógł być tak naprawdę kimkolwiek, i większość fabuły nadal by pasowała, tutaj jednak faktycznie jesteśmy zabójcą potworów i dostajemy całą masę zleceń. W większości możemy targować się ze zleceniodawcą ile mógłby dopłacić, w końcu ryzykujemy życie w walce z nieludzkimi bestiami. Dzięki temu możemy poczuć się jak wiedźmin z opowiadań, gość przeżywający coraz to nowe przygody podczas wykonywania swojego zawodu. Co najlepsze, zlecenia nie są nudne. Każde z nich ma swoją historię i niektóre potrafią naprawdę sprawnie zagrać na emocjach.

kasztel wronce wiedźmin

Kasztel Wrońce wita!

Skoro rozpisujemy się o walce, warto tu opisać system, jakim posługuje się gra. Osobiście uważam, że jest to najlepszy „combat” ze wszystkich trzech gier, ponieważ jest bardzo dynamiczny i wymusza używanie dużej części swojego arsenału. Pierwszą część można było przejść na najtrudniejszym poziomie używając miecza i igni. Drugą korzystając z miecza i quen. Wiedźmin 3 zmusza jednak, by swoją strategię dostosowywać do danego potwora, dlatego czas smarować miecz olejem, przygotować odpowiedni eliksir i sprawdzić, jaki znak pasuje najlepiej, dopiero wtedy można liczyć na zwycięstwo.

Kolejnym plusem walki jest możliwość pokonania o wiele silniejszego przeciwnika, jeśli jest się odpowiednio dobrym i wytrwałym. Przypomina się tu seria Gothic, gdzie na czwartym poziomie doświadczenia można było zabić trolla, wystarczyło tylko podbiec odpowiednio blisko, a potem krążyć wokół jego zadka tak, żeby nie mógł cię uderzyć i klepać go kilkanaście minut, aż padł. Długie i monotonne, ale nieziemsko satysfakcjonujące. W Wiedźminie jest podobnie. Na samym początku gry można zboczyć z trasy i natrafić na ducha na poziomie siódmym. Walka z nim jest trudna i wyczerpująca dla nowicjusza, szczególnie mając w tej chwili niski poziom, ale da się go pokonać, co daje dostęp do Miejsca Mocy jak i niezłego zestawu przedmiotów w jego krypcie. Można też oczywiście wrócić tu później, gdy czujemy się na siłach.

W późniejszych etapach gry można mierzyć się z cyklopem, który dwoma uderzeniami kończył zabawę, ale przy odpowiedniej kombinacji uników i ciosów mieczem poległ w końcu pod naporem uderzeń. To sprawia, że walka jest przyjemna, ale ma też swoje minusy. Celowanie, podobnie jak w Wiedźminie 2, wyszukuje przeciwnika, którego „najprawdopodobniej chce się uderzyć”. Mamy do dyspozycji przycisk utrzymujący kamerę na jednym celu, potrafi to być jednak równie śmiercionośne dla wiedźmina, gdyż pozostali wrogowie mogą wtedy szybko z nim skończyć. I tu ważna kwestia – to, że można mierzyć się z pojedynczym silniejszym przeciwnikiem nie znaczy, że łatwo wygrywać walki. W każdej chwili może zaatakować wataha wilków czy grupa utopców, i nawet jeśli wiedźmin ma nad nimi przewagę poziomów, potrafią nieźle zaleźć za skórę, a nawet zabić. Oczywiście chodzi o wyższy poziom trudności. Gra jest zbalansowana pod tym względem, i na najłatwiejszym można bezproblemowo orać potwory jak pole przed zasiewem.

Świat poczeka, muszę znaleźć babci patelnię

ekwipunek gra wiedźmin

Ekwipunek – sporo się w nim dzieje

Jak w każdym porządnym i otwartym RPG, tak i Wiedźminie 3 oferowana nam jest cała gama czynności dodatkowych, jakie można wykonać zamiast udać się za naglącą nas główną historią. Szczególnie komicznym było, gdy w jednym kluczowym momencie już za chwilę miało dojść do ataku Dzikiego Gonu (więcej nie napisze, żeby uniknąć do spoilerów), w związku z czym Geralt wsiadł na koń i ruszył w świat, zbierać karty do Gwinta.

Pierwszą czynnością poboczną są wspomniane wcześniej kontrakty na potwory. Drugą są równie rozbudowane zadania poboczne, z czego część przeplata się z główną fabułą, a ich wykonanie może pomóc nam w późniejszych etapach fabuły. Zadania poboczne potrafią być naprawdę ciekawe, warte ponownego rozpoczęcia gry, by wypróbować innych rozwiązań. Szczególnie interesującym aspektem niektórych zadań stały się wiedźmińskie zmysły, które pozwalają teraz dostrzegać zanikające ślady, podążać za zapachem czy ścieżkami krwi. W niektórych sytuacjach podświetla interesujące przedmioty, który należy zbadać i wyciągając wnioski decydować, co dalej.

To sprawia, że Wiedźmin 3 ma swoisty „Detective Mode”, niczym w Batmanie, i do tego w pełni interaktywny, nie zaś tak mocno oskryptowany, że właściwie tylko przewija się kasetę, zamiast samemu przeszukiwać teren.

Kolejną rozrywką dodatkową jest nadmieniony Gwint. Świetna karcianka, gra w grze, przypominająca nieco Magic: The Gathering. Jeśli ktoś lubi gry karciane, jest ona naprawdę przyjemna i potrafi całkiem zaskoczyć. Niczym poker, jej reguły są proste, ale opanowanie gry na tyle, by często wygrywać już do łatwych nie należy. Żeby pomóc sobie w zwycięstwach trzeba kupować od karczmarzy oraz wygrywać od ważniejszych osobistości nowe karty, które można dołączyć do swojej talii. Zebranie potężnego zestawu to proces pracochłonny i długotrwały, wymaga od wiedźmina zwiedzenia wszystkich wiosek i grania z każdym przybłędą, ale posiadanie pełnej talii daje olbrzymią przewagę, która nadal może nie wystarczyć w ostatecznym turnieju z najsilniejszymi karciarzami.

Następną zabawą dla wiedźmina są poszukiwania. Od kupców można zakupić mapy, dzięki którym możemy poszukać w świecie części rynsztunku szkół wiedźmińskich. Każda ze szkół ma swoje odpowiednie premie, a ekwipunek ten można ulepszać wraz z biegiem gry. Po uzyskaniu pełnego pancerza wraz z broniami z ulubionej szkoły właściwie zanika potrzeba korzystania z przedmiotów „nie-zestawowych”. zbroje lepsze wiedźmin

Poza Gwintem, który zastępuje w pewnym sensie grę w kości z poprzednich gier, Wiedźmin 3 oferuje nam walki na pięści oraz wyścigi konne. Walki są ciekawe, szczególnie później, gdy przeciwnicy korzystają z ciosów zarówno silnych jak i szybkich, co utrudnia kontrowanie, natomiast wyścigi konne… moim zdaniem nieszczególne, ponieważ jedynym sposobem, jaki znalazłem na ich wygrywanie, to zajeżdżanie co chwilę przeciwnikom drogi, co zmuszało ich do zwolnienia, a co to wtedy za wyścig.

Ostatnią atrakcją jest przeszukiwanie mapy. Sprawdzając w danej lokacji tablicę ogłoszeń na mapie ukazują się znaki zapytania, w których możemy odnaleźć legowiska potworów, skarby, grupy bandytów czy Miejsca Mocy. Tam znaleźć możemy nowe receptury na eliksiry, petardy, bronie i zbroje, a także dodatkowy ekwipunek. Zabawa w odnalezienie i zwiedzenie wszystkich tych lokacji to największe wyzwanie, szczególnie na Skellige. Zwiedzając Velen nie ma się poczucia marnowania czasu, gdyż co chwilę dzieje się coś ciekawego i można napotkać na dodatkowe zdarzenia, za to pływanie po morzach wokół wysp to czynność monotonna, wolna i powtarzalna. Dla mnie sposobem na zwiedzenie tych obszarów było wyposażenie się w audiobook z opowiadaniami i przesłuchanie w trakcie pływania całego pierwszego zbioru opowiadań o wiedźminie 🙂

Główne zadanie moim celem

Trzeba przyznać, że twórcom udało się osiągnąć coś wyjątkowego – stworzyli olbrzymi świat, z setkami dodatkowych, atrakcyjnych możliwości, ale nadal fabuła jest najciekawsza i chce się do niej wracać. Zdarzało się, na przykład w sytuacji Skyrim, że wojna domowa czy zadania Mrocznego Bractwa były o niebo ciekawsze od głównej fabuły i świat nie tylko musiał poczekać na „Zrodzonego ze smoków”, ale mógł się go nigdy nie doczekać i Alduin nigdy nie spotkałby głównego bohatera.

Wiedźmin 3 dokonał jednak tego, iż żadne z zadań pobocznych nie zaćmiewa głównego.

Być może jest to osiągnięte dzięki sprytnemu rozwiązaniu, jakim jest połączenie sporej części dodatkowych misji z główną, albo uczynienie z nich rozwinięcia fabuły. To sprawia, że robiąc je ma się poczucie wspomagania głównego celu, i faktycznie, w późniejszych etapach gry wiele z decyzji podjętych podczas pobocznych zadań do nas wraca, w pozytywny lub negatywny sposób.

widoki siedlisko wiedźmin

Specjalnie pozostawiony HUD – to widoki z gry, nie „cutscenka”

Sama historia potrafi być naprawdę mroczna i trudna, stawiać bohatera przed wieloma prawdziwymi wyborami, decyzjami co uważamy za mniejsze zło, co jest piękną odskocznią od innych gier, jak InFamous czy po części Mass Effect 2 i 3, gdzie wybór był między aniołem zbawcą, a rządnym krwi niemowląt wcieleniem zła, czyli tak naprawdę żaden.

Wiedźmin 3 stawia przed poważnymi, dojrzałymi decyzjami i wybór prawie nigdy nie jest łatwy i oczywisty, zaś konsekwencje często nieprzewidywalne.

To przyciąga gracza i dodatkowo zachęca do powtórnego zagrania, aby zobaczyć co by się stało, gdyby zostały podjęte inne decyzje.

Kolejnym dobrym zabiegiem jest stosowanie grywalnych fragmentów z Ciri. Poszukiwana przez nas dziewczyna nie jest tylko jakimś abstrakcyjnym celem, pojawiającym się tylko w dialogach i retrospekcjach. Kilkakrotnie przejmujemy nad nią kontrolę i dostajemy nowy zestaw umiejętności, którymi może się posługiwać. To sprawia, że postać jest nam bliższa, bo sami za decydujemy kim będzie. Nie zostało to za nas w pełni zadecydowane i jedynie pokazane nam w opowieści kogoś, kto ją spotkał.

wieś wiedźmin

Wiedźmin dla Polaków!

Tak jak w poprzednich dwóch częściach, nieznajomość materiału źródłowego potrafi odebrać część przyjemności z gry, choć w tym przypadku jest to bardziej „pozbawienie smaczków” niż wielka strata. Gra jest dobrze napisana i może być nawet jedyną, w którą się grało, bez wiedzy o książkach i dwóch poprzednich częściach i nadal jest dobra i warta ceny. Jest jednak ogromna baza wspomnianych smaczków, które tylko Polak lub ktoś zaznajomiony z polską kulturą może wyłapać i docenić.

Mamy tu na przykład napomknięcia o polskich dziełach kulturowych, takich jak książki czy przyśpiewki – jest zadanie o nazwie „Nasza szkapa”, książka opisująca inkwizycję „Miecz na czarownice”, a także chór nilfgaardzkiej armii Środek, który rekrutuje do śpiewania „My, druga brygada” i „Przybył Środek pod okienko”. Są również poważniejsze nawiązania, takie jak odprawiane przez Guślarza Dziady, podczas których ludzie skandują z ciemności „Cicho wszędzie, głucho wszędzie, co to będzie, co to będzie”. Możemy też natrafić na pijaków, krzyczących „ciemność, widzę ciemność, ciemność widzę”. Tablica heheszki wiedźmin

Twórcy poszli jednak dalej i jest też sporo „eastereggów” związanych z kulturą amerykańską, takich jak książka o wampirach o nazwie „Wywiad z wąpierzem”, kurtyzana, napomykająca, że „żyjemy w materialnym świecie, a ja jestem materialistką”, a także martwa postać w pewnym zadaniu, której odnalezienie powoduje później komentarz „Zed zszedł”, czy łowca nagród Django Frett. Jest tego dużo więcej i czasem naprawdę można wybuchnąć śmiechem, kiedy skojarzy się takie napomknięcie.

Wiedźmin 3 oferuje nam, tak jak poprzednie części, świat pełen brudu, chamstwa i nietolerancji, czyli coś, co w średniowieczu było normą, a w naszym rodzimym kraju potrafi być normą do dziś.

Uśmiech rośnie na twarzy, gdy wchodząc do czyjegoś domu słyszymy „Jak do siebie wchodzi, błota mi naniesie!”, czego nie mamy raczej okazji zaznać w Dragon Age czy Skyrim, gdzie można wejść bez zaproszenia każdemu do domu i nikt praktycznie nie reaguje. Stereotypowe podejście do ludzi również odgrywa tu dużą rolę, głównie w stosunku do nieludzi i czarodziejów, ale można spotkać takie żarciki jak ogłoszenie na akademii w Oksenfurcie, że „Brać studencka ma być wcielona do armii, oprócz filozofów, gdyż jak wiadomo, są oni do niczego”.

Wielki świat to wiele śmiechu

Poczytaliście o umyślnym powodowaniu śmiechu, czas więc przejść do przypadkowego. Każda duża gra narażona jest na niezliczoną ilość błędów i nawet olbrzymia, profesjonalna ekipa nie zawsze sobie z tym radzi. Z biegiem czasu i kolejnymi patchami gra stawała się coraz bardziej stabilna i problemów było coraz mniej, jednak do wydania wersji 1.7 co się uśmiałem, to moje 🙂

płotka z cyrku

Koń Geralta, Płotka, dostarczył mi uciechy niejednokrotnie. Czasem przyjmował nadzwyczajne pozycje, zdarzało mu się wjechać w ścianę i wystawać głową z drugiej strony (problemy z przenikaniem zdarzają się nie tylko w przypadku Płotki), czasem postanawiała podróżować przed siebie bez ruszania kopytami. Sama kobyła stara się jak może, żeby nie spaść z góry czy przepaści, udało mi się jednak pewnego razu zajechać za daleko, wpaść na koniu do wody, gdzie biedna Płotka nie wykazała się zgodnie z imieniem i w momencie zetknięcia łba z wodą zniknęła zamiast płynąć i nie chciała dać się przyzwać przez parę chwil. Udało mi się jednak po czasie przetestować jej wytrzymałość i krocząc za mną, zanurzyła się po głowę w wodzie i tak stała, niczym konik morski.

konik woda wiedźminKiedyś w grze Gothic, zarówno pierwszej jak i drugiej części, zdarzał się „bug”, który wyglądał tak: biegnie bohater po prostej ścieżce, mija drzewo albo jakiś korzeń, i nagle spada z nieba i się zabija. Problem z teksturami doprowadzał do katapultowania postaci dziesiątki metrów nad ziemię, po czym kiedy „clipping” już nie występował, opuszczała go, na śmierć. Takie samo zdarzenie zaskoczyło mnie już dwukrotnie w Wiedźminie, podczas odkładania steru łódki. Geralt próbował puścić ster, animacja zaczęła się trząść, jakby zaczęło się trzęsienie ziemi i po chwili wiedźmin pojawił się nad lokacją i zaczął spadać. Raz wylądował w wodzie, co przywitałem śmiechem, gdyż przeżył i mogłem grać dalej, zaś kolejnym razem trafił na łódkę i zginął, co wywołało smutek, gdyż należało powtórzyć część wykonanych przed zapisem czynności 🙁

W walce na pięści z jednym z mistrzów, Durdenem (czyżby Fight Club?), arena na której się zmagamy znajduje się w pobliżu studni. W trakcie bitwy wylądowałem po drugiej jej stronie i znów „clipping” zadziałał, gdyż arena kończyła się za mną i nie mogłem już wrócić do walki ani jej skończyć, bo przeciwnik był za daleko żeby go uderzyć, a przeszkody nie dało się obejść.

wiedźmin poważny maska

Poważny Geralt na poważnej uczcie

Jeszcze jednym zabawnym elementem, już nie „bugiem” a raczej przeoczeniem, jest specyficzny przedmiot. W pewnej misji dostajemy maskę karnawałową. Można wybrać sobie kolorową maskę ptaka z długim dziobem. Po zakończeniu zadania pozostaje ona w naszym ekwipunku i można założyć ją ponownie. W każdej sekwencji filmowej, czy przy dialogach czy przy  akcjach, wszystko co ma założone wiedźmin nadal jest widoczne. Stąd maska ptaka niszczyła wszystkie poważne momenty i każda chwila wzruszenia czy smutku była witana śmiechem, szczególnie gdy Geralt chciał brzmieć poważnie.

Są jednak błędy nieśmieszne, jak znikanie opisu Znaków po naciśnięciu ctrl, wpadanie w dziury bez wyjścia oraz ciągłe problemy ze stabilnością. Całe szczęście, że długo trwało skończenie przeze mnie gry, gdyż od patcha 1.5 wszystko działa gładko, ale do tego czasu gra wysypała się SZESNAŚCIE razy, mimo iż sprzęt, na którym była odpalana był wystarczająco dobry, by grę udźwignąć.

Ludzie jak ludzie

Jedną rzeczą, o której jeszcze warto wspomnieć, są dialogi. Są świetnie napisane i brzmią płynnie, a animacje są najprawdopodobniej robione dla każdego dialogu osobno. Sprawia to, że nie mamy efektu „pustego wzroku” czy losowych ruchów podczas rozmowy, które mają imitować prawdziwą rozmowę, otrzymujemy rzeczywistą konwersację.

Oczywiście nie w pełni, nadal widać, że jest to gra, i czasem zaobserwować można pewne niedopasowania, ale jest to najlepiej zrobiona oprawa dialogowa połączona z ruchem postaci, jaką jak dotąd widziałem.

Postacie w grze często zachowują się też jak ludzie, nie jak marionetki postawione tylko po to, żeby powiedzieć jakąś ważną informację głównemu bohaterowi.
doki wiedźmin

Na koniec porad kilka

Warto na początku gry zainwestować w eliksiry, oleje i petardy, ponieważ jeśli zrobi się je raz, to potem wystarczy mieć alkohol, żeby zrobić je ponownie – nie wymagają już ciągłego gromadzenia składników, wystarczy zebrać je, stworzyć eliksir, i jeśli posiada się alkohol to za każdym razem podczas medytacji zostaną uzupełnione ich zapasy.

Jeśli zależy wam na dobrym zakończeniu, sprawdźcie kiedy wybrać odpowiednią opcję dialogową. Jest tylko pięć czy 6 rozmów, które mają realny wpływ na zakończenie, i można się za pierwszym razem nadziać i uzyskać zakończenie jak najbardziej ostateczne, za to smutne i nie w pełni satysfakcjonujące, szczególnie jeśli poświęciło się na grę dużo czasu.

Zakończenie gry w pełni, robiąc wszystkie zadania i zwiedzając wszystkie lokacje, zajęło około 110 godzin, nie licząc wczytywanych zapisów. Gra jest duża, bogata w wartościową treść i pełna zarówno elementów humorystycznych jak i poważnych.

Sam wiedźmin w pewnym momencie historii postanawia wraz z przyjaciółmi zwyczajnie napić się i zabawić, bez przejmowania się, co będzie jutro.

Mimo wszystkich wytkniętych błędów, gdybym oceniał gry systemem punktowym, Wiedźmin 3: Dziki Gon otrzymałby ode mnie komplet. Jest to gra, według której będę mierzył wszystkie kolejne RPG, a także produkcje wysokobudżetowe ogólnie, gdyż coraz częściej pojawiają się gry, których przejście zajmuje 3-4 godziny, a kosztują dużo więcej. Widać, że twórcy dali z siebie wszystko i zrobili to dobrze, dostałem to, czego oczekiwałem i jestem naprawdę zadowolony.