walking-dead-image-comics

źródło: comicbookmovie.com

„The Walking Dead” – seria, która na język polski została przetłumaczona jako Żywe Trupy. Być może i „chodzące trupy” brzmiały gorzej, ale filmów i innych mediów pod tytułem „The Living Dead” [dosłownie z ang. żywe trupy] było już tak wiele, że odszukanie akurat tych trupów, na które ma się ochotę może nastręczyć sporo trudności.

Twórcą serii jest Robert Kirkman oraz Tony Moore, a pierwsze wydanie ujrzało światło dzienne w 2003 roku. Może to być dla wielu zaskoczeniem, ponieważ spora część fanów słyszała najpierw o telewizyjnym serialu emitowanym od roku 2010, bądź o grze z 2012. Jednak to komiks był pierwowzorem tej franczyzy. Na początku bardzo skondensowany, jednak przy wzmożonej popularności zaczął się rozwijać i poruszać coraz to nowe tematy. Odcinek wychodził co miesiąc lub co dwa tygodnie, w zależności od intensywności pracy twórców. W tej chwili pozwolili sobie na oddech i powrócili do wydawania jednego odcinka na miesiąc. Książki w twardej oprawie, będące kompilacją dwunastu odcinków, wychodzą średnio raz w roku. Już ponad dziesięć lat historia bohaterów rozwija się, fabuła zagęszcza, a świat rozszerza.

Żywe Trupy – martwy koncept? 

Zombie były popularne od dawna. Współczesny obraz chodzących zwłok miał swój początek w filmie „Night of the Living Dead” (Noc Żywych Trupów) George’a Romero z 1968 roku, gdzie „chód trupa” i jedzenie ludzkiego mięsa pojawiły się po raz pierwszy. Od tego czasu stwory te pojawiały się w wielu mediach, w tym w horrorach jako masa bezmózgów nie do powstrzymania czy pojedynczy, nieśmiertelny wróg (patrz Jason Vorhees), w grach jako główny przeciwnik (Resident Evil) lub niskopoziomowe mięso armatnie (Heroes of Might and Magic). Koncepcja zombie została już wykorzystana tyle razy, że zaczęła się stawać cliché i ich obecność przestała być i szokująca i interesująca.

Tu właśnie pojawia się komiks Żywe Trupy – odświeżając stary koncept. Ponownie, jak w oryginale Romero, znacznie większy nacisk kładzie się na bohaterach, ich zachowaniu i sposobie radzenia sobie z sytuacją, nie zaś na potworach, żrących żywe ciała. To właśnie ten aspekt Żywych Trupów sprawił, że stały się tak popularne. Zombie stały się tu tłem, często jedynie niedogodnością, jak mrówki w kuchni, nową siłą natury, jak tornado czy powódź, obecną, lecz do opanowania. Ludzie zaś podzielili się na kilka grup – ofiary, które nie mogą poradzić sobie bez pomocy innych; barbarzyńcy, którzy w upadku społeczeństwa widzą okazję do robienia co im się podoba; łowcy, polujący na pozostałych ludzi by zapewnić sobie przetrwanie oraz moralnie nieugięci, którzy próbują za wszelką cenę zachować swoje człowieczeństwo. To właśnie do ostatniej grupy należy Rick Grimes i członkowie jego grupy, za którymi podążamy.

A kto umarł, ten nie żyje

żywe trupy Rick-Grimes

Rick Grimes, główny bohater serii Żywe Trupy, przed wybuchem plagi był policjantem, o silnym kręgosłupie moralnym. Nie był Brudnym Harrym, nie był Alexem Murphym, nie był wybitnym strzelcem czy geniuszem strategii, ale umiejętności nabyte dzięki treningowi i pracy dały mu duże szanse na przeżycie. Wrodzone zdolności lidera i policyjne szkolenie pozwoliły mu niejednokrotnie objąć kontrolę nad sytuacją i rozwiązać napotkane problemy. On więc, naturalnie, staje się naszym głównym bohaterem.

Nie ma sensu opisywać kolejnych postaci z dwóch powodów. Po pierwsze – jest ich naprawdę dużo, po drugie – każdy może umrzeć w każdej chwili. Komiks nie owija w bawełnę: apokalipsa zombie to koniec świata. Nikt nie jest bezpieczny. Każdy może zginąć, wystarczy chwila nieuwagi czy otwarcie nieodpowiednich drzwi. Postaci z głównej grupy giną często i brutalnie, bez pardonu. Wiele osób niezwykle to irytuje. Gdy tylko zaczęli sympatyzować z jakąś z postaci, zostaje ona w paskudny sposób zmasakrowana. Moim jednak zdaniem jest to olbrzymia przewaga tej serii nad wieloma innymi – zawsze potrafi zaskoczyć. Kreatywne sposoby przedstawienia co będzie się dziać z ludźmi po pladze, wykańczającej większość ludzkości i niszczącej koncepcję społeczeństwa, mimo iż zrobione mądrze, już były. Za to połączone z całkowitą nieprzewidywalnością w kwestii losów głównych bohaterów, sprawia że kolejne numery komiksu czyta się jeden za drugim, nie mogąc oderwać wzroku. Kto przeżyje? Kto umrze? Jak umrze? Co dalej? Te pytania wciąż będą w głowach czytających.

Kara śmierci czy łaska?

żywe trupy na ulicyŻywe Trupy to komiks nie dla wszystkich – duża ilość brutalności, postacie które lubimy ginące bezpowrotnie, zombie – nie każdy musi to lubić. Fanów mocnych wrażeń i niezapomnianych, spektakularnych zdarzeń w koncepcji zombie apokalipsy zachęcać nie muszę, bo na pewno mieli już styczność z tym tworem. Jednak pozostałym polecam serdecznie. Wydarzenia mające miejsce w tym komiksie są dramatyczne i dosadne, praktycznie niepowtarzalne, bo rzadko który twórca ma jaja, żeby robić to, co robi Kirkman. Jeśli znacie tylko serial, to jest on mocno ułagodzony, do standardów serialu puszczanego w telewizji, to co dzieje się w TV nie umywa się do tego, co ma miejsce na papierze (mały SPOILER – w komiksie ginie na przykład niemowlę, przygniecione ciałem postrzelonej matki). Brutalne – tak. Konieczne – raczej nie. Niepowtarzalne – zdecydowanie. Polecam.

The Walking Dead

Wydawca Image Comics
Data wydania 2003-br
Liczba odcinków (w chwili publikacji artykułu) 134
Polski wydawca Taurus Media
Data wydania w Polsce 2005-br